Zawsze jak wracam z wesela, zgodnie z moim rytuałem wracam do muzycznej równowagi. Dźwięki łagodne, kojące, uspokajające :) Po prostu, muzyka której słucham na co dzień.
Po części jest to też odpowiedź skąd u mnie czasem tyle dziwnych pomysłów ;)
Les Claypool wydał właśnie nową płytę “Of Fungi And Foe”. Tak się składa, że krążek czeka dziś na mnie do odbioru. To będzie moja dzisiejsza track lista.
Tymczasem zainteresowanych muzycznymi inspiracjami odsyłam do Primus’a. Od lat mój number one.
Primus’a pokazał mi mój brat. Jak miałem 10 lat nie znosiłem tych dźwięków. Teraz jestem mu wdzięczny za to, że wciąż oscyluję wokół rock’a.
Primus-Tommy The Cat
Primus “Wynona’s Big Brown Beaver”.
no comments